Czego boją się pingwiny?

Dzisiaj w naszym książkowym kąciku PTAQ BOOK taką wydawniczą perełkę Wam polecamy. Szukając literatury o ptakach nie sposób nie natknąć się na „Rzecz o ptakach” (ang. The Thing with Feathers) autorstwa Noaha Stryckera, w Polsce wydana nakładem wydawnictwa MUZA.
Książka jest super wciągająca. Dowiecie się z niej, że ptaki tańczą do muzyki, rozpoznają własne odbicie w lustrze, odróżniają ludzkie twarze, opłakują zmarłych towarzyszy i zachwycają kreatywnością, tworząc prawdziwe dzieła sztuki. One naprawdę to wszystko potrafią!
Autor, opisując wybrane gatunki, w tym tytułowego pingwina, pokazuje cechy i zachowania, które odnajdujemy również u ludzi. Książka napisana jest lekko i żywo, dzięki czemu czyta się ją z dużą przyjemnością. To interesująca i pełna ciekawostek opowieść o ptakach, która pozwala spojrzeć na nie z zupełnie nowej perspektywy.
Znajdziecie w niej między innymi takie ptaki jak: gołębie, szpaki, sowy, kolibry, papugi, orzechówki, pingwiny i inne.
Polecamy!
Chłopaki, a wy dowiedzieliście się już czego boją się pingwiny? Bo ja czytałem już dwa razy wpis u góry, ale nic tam o tym nie ma!
No pewnie, że nie będzie, bo o tym dopiero się dowiesz czytając książkę.
A co właściwie mogą jeść pingwiny?…No chyba tylko śnieg i lody…Oooo, zjadłbym lodaaa, takiego o smaku bułki…
No nie! Zaraz zwariuję z ciekawości! Dobra, dosyć tego! idę do Marabuta. On ma obszerną biblioteczkę. Chłopaki, coś wam wypożyczyć?
Wypożycz „Rzecz o ptakach” i będziesz nam czytał na wieczornych spotkaniach. Ja proponuję „Zaczytane czwartki na drutach”. Co wy na to?
No i jasne! Może być. Akurat w czwartek po południu kończę zajęcia z „Cichych obserwacji zza krzaka”, ale przyjdę na pewno. Jak tylko napiszę test końcowy. Trzymajcie za mnie pazury, bo podobno są bardzo trudne pytania.
Właśnie trzymałem…ale spadłem przez to z drutów…To teraz w krzakach będę trzymał. Wróblu! Trzymam za ciebie pazury!…A tak przy okazji, czy pomożecie mi wyjść z tych krzaków…bo jak trzymam pazury za Wróbla, to mi ciężko się odwrócić z powrotem na brzuch.
Lecimy!