Myśli Marabutne II
Geniusz to jeden procent wzlotu i dziewięćdziesiąt dziewięć procent potu.
Jak myślicie, kto to powiedział?
Słucham? Ja? No… nie, to nie moje słowa, ale podpisuję się pod nimi wszystkimi swoimi piórami, i to bez zanurzania ich w atramencie!
Ich autorem jest wielki wynalazca Thomas Edison, któremu, wbrew powszechnej opinii, wcale nie zawdzięczamy żarówki. Jego zasługą jest jej udoskonalenie, natomiast nie był pierwszą osobą, która wpadła na pomysł kulki ze świecącym drucikiem w środku.
Ma on na koncie wiele innych wynalazków, chociażby fonograf, czyli taki wczesny gramofon. Jeśli nie wiecie czym jest gramofon, zapytajcie rodziców, albo jeszcze lepiej – dziadków!
Ale wróćmy do słów pana Tomasza. Mówią one, że pomysł lub talent to tylko początek drogi do sukcesu. Liczy się przede wszystkim praca, którą wkładamy w doprowadzenie naszych planów do końca.

Jestem pewien, że Maja Chwalińska, która właśnie dotarła do finału tenisowego turnieju Rollanda Garrosa, zgodzi się ze mną oraz z panem Edisonem. Róbcie to, co lubicie, ale wkładajcie w to wysiłek i serce. Wtedy zwycięstwo macie w kieszeni!
I nie szkodzi, że czasem polecą pióra.
Ja się z tym zgadzam! Ale ten Tomasz od tajemniczych drutów…ciekawe, czy na nich można siadać?
A ja znam tę Maję! Lata tu po łące i szuka pyłku kwiatów. Towarzyszy jej taki jeden, Gucio chyba się nazywa…Tak, tak. Bardzo wytrwale pracuje.
Tak. Tak. Ja też ich widziałem. I Pana Tomasza i Panią Maję. Nawet rozmawialiśmy niedawno w przelocie. No wiecie, o drutach, o tym no…gramodromie. O wszystkim rozmawialiśmy, ale później zrobiło się ciemno i musieliśmy iść spać. A mnie się taka żarówka nad głową zaświeciła, że: przecież ja jeszcze nie jadłem kisielu malinowego!